Weronika Uryś

Czy małoletni powinni móc decydować o własnym zdrowiu?

Tom 2 (2016), Artykuł 23 komentarze 2

Szesnastolatkowie mogą już współdecydować o swoim zdrowiu, ale za młodsze osoby decyduje wyłącznie ich opiekun (art. 17. ust. 1. Ustawy o prawach pacjenta). Istnieją jednak wyjątki od tej zasady, na przykład już od trzynastolatków wymagana jest zgoda na bycie dawcą szpiku dla swojego rodzeństwa (art. 12 ust. 2 Ustawy transplantacyjnej). Taki wyjątek nie istnieje w sytuacji biorcy szpiku. Zatem w aktualnej sytuacji prawnej od osoby trzynastoletniej wymagana jest zgoda na bycie dawcą szpiku dla swojego rodzeństwa, ale dopiero jej szesnastoletni brat lub siostra mogą brać udział w podejmowaniu decyzji o byciu biorcą tego szpiku. Warto się zastanowić, jaki jest powód odmiennej regulacji tych dwóch przypadków.

T.L. Beauchamp i J.F. Childress w Zasadach etyki medycznej wskazują, że zgoda powinna być (1) dobrowolna, (2) udzielona przez kompetentny podmiot, a (3) podmiotowi temu należy udzielić zrozumiałych dla niego informacji, które mogą być istotne z punktu widzenia podejmowanej decyzji. Dobrowolność i obowiązek informacyjny oczywiście nie tłumaczą odmienności powyższych przypadków, bo odnoszą się do czynników, które są zewnętrzne wobec podmiotu (dotyczą na przykład tego, czy ktoś pacjentowi grozi, lub go nie informuje). Mogą zatem dotyczyć osób niezależnie od ich wieku. Różnica ta musi więc leżeć w kompetencji podmiotu.

Kompetencję można rozumieć na dwa sposoby, jako kompetencję faktyczną, bądź kompetencję prawną. Tę pierwszą posiadają osoby, które są w stanie zrozumieć podejmowaną decyzję oraz jej konsekwencje. Skoro zatem dopiero osoby szesnastoletnie mogą udzielić zgody na bycie biorcą szpiku, powinniśmy przyjąć nie tylko, iż podmioty osiągają stopnie dojrzałości w określonym wieku, ale też że zgoda na bycie biorcą wymaga większej dojrzałości podmiotu niż zgoda na dawstwo. Kompetencja prawna przyznawana jest natomiast przez ustawodawcę i jest niezależna od kompetencji faktycznej. Choć granica wieku wyznaczana jest arbitralną decyzją legislatora, to może być uzasadniana poprzez odniesienie się do kompetencji faktycznej. Na przykład Trybunał Konstytucyjny (wyrok K 16/10) tłumaczył, iż wymóg ukończenia określonego wieku ma za zadanie ochronę małoletnich przed swoimi nierozważnymi i ryzykownymi decyzjami.

Przyjmując taką argumentację musielibyśmy uznać, iż małoletni nie rozwijają się indywidualnie, lecz według określonego schematu. Wszystkie dzieci w określonym wieku z konieczności rozumowałyby w dany sposób i posiadały takie same kompetencje. T. Filarski i T. Sroka charakteryzując małoletnich pacjentów wskazują na przykład, że między siódmym a dwunastym rokiem życia zaczynają oni rozumieć związki przyczynowo-skutkowe, natomiast myślenie abstrakcyjne pojawia się dopiero po dwunastym roku życia. Znaczy to, iż młodsze dziecko nie może posiadać takich zdolności, gdyż nie jest wystarczająco rozwinięte. Zatem dopiero u osób szesnastoletnich musiałaby pojawić się jakaś zdolność, niewystępująca u młodszych dzieci, która uprawniałaby twierdzenie, iż osoba taka jest bardziej kompetentna od trzynastoletniej. Ale niekoniecznie tak jest. Na rozwój psychiczny wpływają rozliczne czynniki, chociażby środowisko, w którym małoletni się wychowuje, czy przewlekła choroba, która może sprawić, iż dziecko szybciej rozwija pewne zdolności na skutek konieczności podejmowania trudnych decyzji. Nie da się zatem z całą pewnością stwierdzić, że każda osoba szesnastoletnia będzie lepiej zrozumiała konsekwencje zgody czy odmowy określonej procedury medycznej niż osoba trzynastoletnia.

Inną ewentualnością jest odrzucenie tezy, iż szesnastolatkowie posiadają zdolności, które są niemożliwe do osiągnięcia przez osoby trzynastoletnie, przy jednoczesnym utrzymaniu twierdzenia, iż zawsze starsze dzieci są dojrzalsze od młodszych. Można się odwołać do naszych indywidualnych doświadczeń, które mogą sugerować, że w wieku szesnastu lat byliśmy dojrzalsi, niż mając trzynaście i wysnuć stąd wniosek, że wszyscy szesnastolatkowie są dojrzalsi od trzynastolatków. Tak sugeruje W. Gaylin, uzasadniając to tym, że ludzie z biegiem lat zdobywają doświadczenie, stają się bardziej racjonalni i inteligentni, co przekłada się na dojrzałość. Zatem na podstawie wieku jesteśmy w stanie ustalić, jak jest inteligentna, racjonalna, bądź też jak duże doświadczenie posiada (albo powinna posiadać) dana osoba. Ponadto, posiadanie owych cech uchroni osoby od podejmowania nieodpowiednich decyzji – na przykład niedostatek doświadczenia dzieci może sprawić, że będą one przeceniać jedne rzeczy (oceny w szkole czy uznanie kolegów), a zaniżać znaczenie innych (wartość zdrowia czy życia). Można jednak zauważyć, że osoby dorosłe też niejednokrotnie przedkładają karierę czy uznanie innych nad zdrowie czy nawet życie, a jednak nikt z tego powodu nie podważa ich zdolności do podejmowania decyzji dotyczących samych siebie, w szczególności własnego zdrowia. Można również przytoczyć podobne argumenty, jak te, które pojawiły się w poprzednim akapicie, a mianowicie mogą istnieć trzynastolatkowie bardziej doświadczeni, inteligentniejsi, bądź racjonalniejsi od szesnastolatków. Wydaje się więc, iż wiek nie przesądza o dojrzałości danej osoby.

Polskie prawo uznaje, iż opinie innych osób (na przykład rodziców) dotyczące ciała i życia dzieci oraz uznawana przez nich hierarchia wartości jest istotniejsza niż zdanie samych zainteresowanych. Można oczywiście argumentować, iż takie prawo wchodzi w skład władzy rodzicielskiej i służy ochronie interesów dzieci (tak na przykład Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu K 16/10). Jednakże Konstytucja w art. 48. nakłada na rodziców obowiązek respektowania stopnia dojrzałości i poglądów dziecka. Decyzje, które nie respektują tych czynników, nawet jeżeli są podejmowane z zamiarem realizacji interesów małoletnich mogą sprawić, iż osoby, które tak naprawdę są kompetentne, zostaną wbrew woli zmuszone do poddania się, bądź odmowy poddania się, zabiegowi medycznemu. Przymus ten byłby realizowany niekiedy w imię ochrony ich interesów, której tak naprawdę już nie potrzebują.

Ponadto, trudno znaleźć uzasadnienie tego, co sprawia, że odpowiednio trzynasto- i szesnastolatkowie stają się w momencie ukończenia określonego wieku kompetentni do podejmowania decyzji. Dojrzałości nie nabywa się bowiem w danym momencie, lecz jest to proces rozciągnięty w czasie. Określona sztywno granica wieku sprawia natomiast, iż uznajemy, że dana osoba jest kompetentna do podjęcia decyzji, chociaż dzień wcześniej była postrzegana jako całkowicie do tego niezdolna. Można również zauważyć, iż kobieta, która ma ukończone szesnaście lat może zawrzeć związek małżeński (art. 16 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Staje się ona poprzez to pełnoletnia (art. 10 kodeksu cywilnego, a tym samym może na przykład samodzielnie decydować o własnym zdrowiu (art. 17 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta). Oczywiste jest, że sam fakt zawarcia małżeństwa nie sprawia, że dana osoba stała się dojrzała. Kompetencja uzyskiwana w ten sposób jest raczej kompetencją prawną, nie faktyczną.

Co prawda, można wskazać walory praktyczne istnienia arbitralnie ustalonej granicy wieku. Na przykład Trybunał Konstytucyjny zarzucał każdorazowemu badaniu kompetencji arbitralność i czasochłonność. Należy jednak zauważyć, iż rozwiązanie polegające na każdorazowym ustalaniu kompetencji funkcjonuje w niektórych krajach (na przykład wprowadza je w Wielkiej Brytanii orzeczenie Gillick v West Norfolk and Wisbech Area Health Authority). Co więcej, pojawia się nawet w prawie polskim w przypadku eksperymentu medycznego (art. 25 Ustawy o zawodzie lekarza).

Nie da się zatem wytłumaczyć różnicy w przywołanych na początku regulacjach odwołując się do kompetencji posiadanych przez dzieci. Uznawanie, że tylko osoby powyżej określonego wieku są zdolne do uczestniczenia w podejmowaniu decyzji dotyczących ich zdrowia wynika jedynie z arbitralnej decyzji. Założenie to jest głęboko ugruntowane w naszym myśleniu i sprawia, że skłonni jesteśmy kwestionować wybory małoletnich podając w wątpliwość ich zdolność zrozumienia informacji istotnych, czy uznawaną przez nich hierarchię wartości. Wydaje się jednak, że do rozstrzygnięcia wątpliwości, czy dziecko powinno mieć wpływ na własne zdrowie ważniejszy niż jego wiek są faktycznie posiadane kompetencje.

Literatura

T.L. Beauchamp, J.F. Childress, Zasady etyki medycznej, Książka i Wiedza, Warszawa 1996.

W. Gaylin, The competence of children: no longer all or none, “The Hastings Center Report” 12(2), 1982, doi: 10.2307/3561805.

M. Czarkowski, J. Różyńska, Świadoma zgoda na udział w eksperymencie medycznym. Poradnik dla badacza, Naczelna Izba Lekarska, Warszawa 2008.

E. Burman, Deconstructing developmental psychology, Routledge, Oxford 2008.


Weronika Uryś – studentka V roku prawa oraz I roku studiów magisterskich z filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Podobne artykuły

  • Marcin Waligóra

    Nie zgadzam się z argumentami Autorki z wielu powodów. Popieram zaangażowanie dzieci w proces decyzyjny. Wydaje mi się jednak, że, przynajmniej w przypadku badań biomedycznych, najłatwiej zagwarantować takie prawo poprzez wyznaczenie jednoznacznego (możliwie najniższego) progu wiekowego. Cztery argumenty na poparcie takiego stanowiska można znaleźć w naszym artykule Child’s assent in research: Age threshold or personalisation?, BMC Medical Ethics, DOI: 10.1186/1472-6939-15-44.

  • Tru

    Dzieci niestety łatwo zmanipulować na co wskazują wieloletnie badania psychologiczne, dlatego też niski próg wiekowy nie byłby wskazany.