Maciej Juzaszek

Dlaczego bigamia i kazirodztwo są karalne?

Tom 2 (2016), Artykuł 24 Brak komentarzy

Do końca lat 60. XX wieku w Anglii stosunki homoseksualne między mężczyznami uznawane były za przestępstwo. Ofiarą tych regulacji padł znany matematyk Alan Turing, który zmuszony do kastracji chemicznej załamał się i popełnił samobójstwo. Między innymi na kanwie tej sprawy w 1957 roku opublikowano Raport Wolfendena, w którym zaproponowano dekryminalizację homoseksualizmu. Przeciwko tej propozycji wystąpił m.in. szanowany sędzia High Court of Justice – Patrick Devlin. Twierdził, że państwo powinno za pomocą prawa wymuszać moralność podzielaną przez większość społeczeństwa, a co za tym idzie pewne zachowania mogą być karalne tylko dlatego, że są uznawane za niemoralne, nawet jeżeli nikomu nie szkodzą. Stanowisko takie nazywane jest w literaturze moralizmem prawa. Devlin odwoływał się przede wszystkim do tezy o dezintegracji społecznej, która głosi, że społeczeństwo rozpadnie się, jeśli podważony zostanie spajający je system wartości. Do tego zaś prowadzić może brak reakcji państwa na niemoralne zachowania jednostek.

Przeciwko Devlinovi wystąpił m.in. Herbert Hart, który zauważył, że nie ma empirycznych danych by uznać, że poważne przewartościowania moralne w społeczeństwie, a co za tym idzie dekryminalizacja pewnych zachowań skutkować będą negatywnymi konsekwencjami. Hart opowiedział się ponadto za oparciem zakazów karnych o sformułowaną przez Johna Stuarta Milla zasadę krzywdy, zgodnie z którą kryminalizowane przez państwo mogą być wyłącznie zachowania krzywdzące innych ludzi. Państwo nie może zatem karać za czyny, w których żadna osoba nie jest poszkodowana, jak w przypadku stosunków homoseksualnych między dorosłymi osobami za ich obopólną zgodą. Kontrargumenty Harta były na tyle skuteczne, że propozycje komitetu Wolfendena nie tylko zostały wprowadzone w życie w 1967 roku, gdy zdekryminalizowano homoseksualizm, lecz także zostały ostatecznie poparte przez samego Devlina.

Idąc tropem Milla i Harta, współczesne liberalne państwo prawa ma obowiązek przedstawić racje uzasadniające każde wykorzystanie przymusu przeciw wolności obywateli. Jednakże w niemal każdym systemie prawnym, również polskim, odnajdujemy powszechnie akceptowane regulacje mające charakter moralistyczny. Większość ludzi godzi się na karanie kazirodztwa, kuplerstwa, bigamii, wybryków nieobyczajnych czy żebrania, mimo że świadomie uczestniczące w nich dorosłe osoby często nie doznają żadnej krzywdy ani szkody. Stoi zatem przed nami istotne pytanie: co pozwala na karanie przestępstw przeciwko moralności i obyczajności? Czyżby moralizm prawa był jednak uzasadniony?

Niespodziewanie, na początku XXI wieku, psychologia moralności wydaje się przychodzić Devlinowi z odsiedczą. Na podstawie badań empirycznych znany amerykański psycholog Jonathan Haidt sformułował teorię głoszącą, że moralność opiera się na kilku podstawowych fundamentach moralnych. Ukształtowały się one ewolucyjnie, na początku chroniąc nas przed zagrożeniami lub ułatwiając kooperację wewnątrz grupy żyjącej na sawannie, dziś zaś aktywowane są przez szereg różnorakich czynników. Każdy z fundamentów reprezentowany jest przez różne emocje moralne. Na przykład fundament czystości wywołuje u nas emocję wstrętu, która dawniej miała chronić naszych przodków przed trującym jedzeniem i ryzykownymi zachowaniami seksualnymi. Dziś jednak aktywowana jest również przez czynniki, które nam nie zagrażają. U wielu osób sama myśl np. o kazirodztwie między bliskimi dorosłymi członkami rodziny wywołuje uczucie odrazy.

Czy jednak tego typu emocje moralne powinny wpływać na decyzje ustawodawcy? Haidt dochodzi do wniosku, że tak i nazywa swoje stanowisko durkheimowskim utylitaryzmem. Według niego najbardziej korzystne z punktu widzenia optymalnego rozwoju społeczeństwa jest utrzymywanie silnych więzi społecznych spajających wspólnotę oraz wzmacnianie współpracy różnych opcji politycznych. Prawo powinno zatem uwzględniać wszystkie fundamenty moralne danego społeczeństwa, nie tylko liberalnie rozumianą wolność, o której pisał Mill, ale także wartości związane z czystością, lojalnością czy autorytetem. Jeśli zatem fundament czystości wywołuje u nas silne moralne emocje, takie jak wstręt do zachowań kazirodczych, powinien on zostać uwzględniony przez prawo. Oczywiście, jeśli w społeczeństwie są reprezentowane różne fundamenty moralne, będą występowały pomiędzy nimi konflikty, zaś rolą państwa będzie poszukiwanie równowagi, która nie doprowadzi do zbytniego faworyzowania pewnych fundamentów moralnych kosztem innych. Na przykład, państwo może zrezygnować z karania za cudzołóstwo, będącego przejawem fundamentu świętości, jeśli prowadzi to do istotnego podważenia fundamentu wolności. Z drugiej strony kryminalizowane być mogą czyny takie jak pomoc przy samobójstwie, mimo że naruszają one fundament wolności, ale realizują fundament świętości. Wygląda zatem na to, że durkheimowski utylitaryzm Haidta idzie w sukurs umiarkowanej wersji devlinowskiego uzasadnienia moralizmu prawa.

Literatura

D. Bunikowski, Podstawowe kontrowersje dotyczące ingerencji prawa w sferę moralności, Wydawnictwo Naukowe UMK 2000.

P. Devlin, The enforcement of morals, Liberty Fund Edition 1965.

J. Haidt, Prawy umysłSmak słowa 2014.

H. Hart, Law, liberty, and morality, Stanford University Press 1963.

T. S. Petersen, What is Legal Moralism?, „SATS” 12/1 (2011): 80-88, DOI: http://dx.doi.org/10.1515/sats.2011.006.


Maciej Juzaszek – doktorant w Zakładzie Badań nad Etyką Zawodową w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktorant w Katedrze Teorii Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Podobne artykuły