Piotr Nowak

Zwierzęce rozkosze mięsożerców

Tom 1 (2015), Artykuł 9 komentarzy 11

Choć brak precyzyjnych danych, można podejrzewać, że liczba wegetarian na świecie rośnie. W Wielkiej Brytanii w 2002 r. żyło około 4 miliony wegetarian, co stanowiło mniej więcej 10% dorosłego społeczeństwa. W Polsce niejedzących mięsa jest niewielu, szacuje się, że zaledwie 1%. Powody rezygnacji z diety mięsnej mogą być różne, jednak dwa główne to troska o własne zdrowie oraz troska o dobro zwierząt. Szczególnie interesujący jest ten drugi powód. Jeśli bowiem „wegetarianie etyczni” mają rację, że dobro zwierząt powinno być brane pod uwagę i może być źródłem zakazu zabijania, to okaże się, że zachowania żywieniowe 99% Polaków są w najgorszym razie moralnie naganne, a w najlepszym nieprzyzwoite.

świnka

Na wiele różnych sposobów można dowodzić tezy, że, ogólnie biorąc, powinno się wyeliminować mięso z diety. Szczególnie interesująca wydaje się argumentacja przedstawiona przez Jeffa McMahana w tekście Eating animals the nice way oraz podczas seminarium w Instytucie Filozofii UJ pod koniec października 2015 r. Punktem wyjścia jest konstatacja, że pod pewnym względem zwierzęta oraz ludzie mają bardzo podobny status moralny, są odbiorcami dóbr hedonicznych – mogą doznawać przyjemności i cierpienia. Zauważenie tego podobieństwa pozwala właściwie rozłożyć akcenty w dyskusji dotyczącej w gruncie rzeczy tego, czy można zabijać zwierzęta dla przyjemności, a nie tego, czy można zabijać zwierzęta dla zdrowia lub życia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że spór można by rozstrzygnąć, kładąc na szali wyłącznie konkurujące ze sobą dobra hedoniczne. Porównać należałoby z jednej strony wartość dodatkowej przyjemności, jaką ludzie czerpią z jedzenia mięsa, z wartością dodatkowej przyjemności, jakiej zwierzęta mogłyby doświadczać, gdyby ich życie nie było przedwcześnie skracane. Innymi słowy można powiedzieć, że interesuje nas to, jaki znak „<”, „>”, „=” należy postawić pomiędzy dwiema stronami równania:

PmPn

Gdzie:

Pm to dodatkowa przyjemność doświadczana przez ludzi dzięki diecie mięsnej;

Pn to dodatkowa przyjemność, której doświadczałyby zwierzęta, gdyby ich życie trwało naturalnie długo.

Na pierwszy rzut oka można sądzić, że między stronami równania zawsze będzie należało wstawić znak mniejszości („<”), ponieważ wartość dodatkowej przyjemności czerpanej przez ludzi z jedzenia mięsa zawsze będzie niewielka, gdy tymczasem wartość dodatkowej przyjemności, jakiej doświadczałyby zwierzęta, gdyby pozwalano im żyć naturalnie długo, zawsze będzie duża. Do takiego wniosku mogą skłaniać racje przedstawiane przez McMahana: między typową przyjemnością doświadczaną przez człowieka w czasie jedzenia mięsa, a typową przyjemnością doświadczaną przez zwierzę w trakcie życia nie ma różnicy ani co do stopnia, ani co do jakości. Przyjemności czerpane z jedzenia właśnie dlatego nazywane są zwierzęcymi, że są przyjemnościami tego samego typu jak te, które są obecne w życiu zwierząt. Jeśli więc zjedzenie jednego zwierzęcia dostarcza grupie ludzi tego samego typu przyjemności, których to konkretne zwierzę mogłoby doświadczać w swoim dalszym życiu, to wydaje się oczywiste, że trwający około godziny posiłek nie może przynieść większej sumy dóbr hedonicznych niż mogłoby doznać zwierzę, gdyby nie zostało zabite.

Okazuje się jednak, że tego typu argumentacja nie wystarcza, aby przesądzić o negatywnej ocenie etycznej każdego typu mięsożerstwa. Dotychczasowe rozważania były bowiem prowadzone na gruncie czystego utylitaryzmu ograniczającego się do hedonistycznej teorii dobra, w której liczą się tylko wartościowe przeżycia. Nie liczy się ani to, który podmiot doświadcza wartościowych przeżyć, ani to, jak są one dystrybuowane w czasie i przestrzeni. Jedyne co jest ważne to suma przyjemności. Jeśli więc w określonym przedziale czasu (t) można zgromadzić ogółem 20 jednostek przyjemności, to nie ma znaczenia, czy tych 20 jednostek doświadczy jedno zwierzę, którego długość życia będzie trwać przez cały okres t, czy w sumie cztery różne zwierzęta, z których każde zgromadzi po 5 jednostek przyjemności w ciągu całego swojego życia trwającego 0,25 okresu t.

Widać więc wyraźnie, że na gruncie czystego utylitaryzmu ograniczającego się do hedonistycznej teorii dobra nie da się uzasadnić negatywnej oceny etycznej mięsożerstwa. Dopuszczalne wedle tej teorii mięsożerstwo mogłoby bowiem polegać na bezbolesnym zabijaniu zwierząt, z których każde wiodłoby możliwie najbardziej szczęśliwe życie, i równoczesnym zastępowaniu tych zabitych przez nowe osobniki, których życie byłoby równie przyjemne. Dzięki temu suma szczęśliwości zwierząt nigdy nie ulegałaby uszczupleniu.

Uzasadnienie negatywnej oceny mięsożerstwa wymaga poszerzenia perspektywy etycznej, tak aby przyznać moralną wagę nie tylko wartościowym przeżyciom, lecz także życiu zwierząt. Krótko mówiąc potrzebny jest argument, który pozwoli wykazać, że mając możliwość wytworzenia 20 jednostek przyjemności na różne sposoby – powołując do życia mniejszą lub większą liczbę zwierząt – należy te jednostki wytwarzać tak, aby poszczególne zwierzęta żyły maksymalnie długo doświadczając przyjemności. Argument powinien wykazywać, że dłuższe życie zapewnia dodatkową wartość, która nie wynika z prostego sumowania momentalnych przyjemności.

W moim przekonaniu artykuł McMahana dostarcza podstaw do rekonstrukcji tego typu argumentu: pełne wykorzystywanie naturalnego potencjału poszczególnych zwierząt do doświadczania przyjemności pozwala uzyskać dodatkową wartość dlatego, że w ciągu życia zwierzęcia powstają opierające się na pamięci powiązania psychologiczne pomiędzy rożnymi okresami życia. Choć powiązania te są dużo bardziej prymitywne niż w przypadku ludzi, to jednak stanowią one pewną dodatkową wartość. Tego rodzaju związków psychologicznych, polegających na przypominaniu sobie różnych okresów własnego istnienia, nie może być w ogóle pomiędzy różnymi osobnikami – jeśli zabijemy zwierzę x i zastąpimy je zwierzęciem y, to zwierzę y nie będzie pamiętało nic z życia x, nie powstanie więc dodatkowa wartość, która byłaby obecna, gdyby nie skrócono życia x.

Wydaje się, że przedstawiona przez McMahana argumentacja dostarcza silnych podstaw do negatywnej oceny mięsożerstwa. Jeśli więc chcemy zachować spójność poglądów etycznych, to należy się przygotować do gruntownego zrewidowania zwyczajów żywieniowych. Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że przedstawiona argumentacja dotyczy tylko pewnego szczególnego typu mięsożerstwa, które można nazwać „łagodnym”. Zakłada ono, że zwierzęta hodowlane mają co najmniej tak dobrej jakości życie jak zwierzęta dzikie. Jednakże większość istniejących hodowli funkcjonuje znacznie poniżej takiego standardu. Można więc stwierdzić, że mięsożerstwo w obecnie panujących warunkach jest etycznie niedopuszczalne w sposób tak ewidentny, że nie trzeba wychodzić poza zwyczajny utylitaryzm hedonistyczny, by się o tym przekonać.

Literatura

G. Arrhenius, J. Ryberg, T. Tännsjö, The Repugnant Conclusion, [w]: The Stanford Encyclopedia of Philosophy, Edward N. Zalta (red.), 2014.

K. de Lazari-Radek, Czy wolno zabijać szczęśliwe zwierzęta? Między teorią a praktyką, „Przegląd Filozoficzny – Nowa Seria” 94/2 (2015) s. 205-218.

W. Galewicz, O dobru drzew i ekologicznej reformie utylitaryzmu, „Diametros” 9 (2006), s. 23-33, doi: 10.13153/diam.9.2006.248.

J. McMahan, Eating animals the nice way, „Daedalus” 137/1 (2008), s. 66-76, doi: 10.1162/daed.2008.137.1.66.


Piotr Grzegorz Nowak – asystent naukowy oraz doktorant w Zakładzie Badań nad Etyką Zawodową w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także członek zarządu Polskiego Towarzystwa Bioetycznego.

Podobne artykuły

  • Adam Bienias

    Pierwszy akapit praktycznie pokazuje nastawienie autora, tak jak i przytoczona publikacja McMahana. Z góry są narzucone stwierdzenia, które są w najlepszym przypadku, dyskusyjne. Chociażby u McMahana stwierdzenie, że „spadek spożycia mięsa poprawi zdrowie i żywotność ludzi” (a co jeśli pogorszy?), albo stwierdzenie autora „jeśli wegatarianie mają rację to Polacy zachowują się nieprzyzwoicie” (a co jeśli nie mają racji?).

    Cały artykuł możnaby odrzucić jeśli przyjmiemy że Pn wynosi zero, tym bardziej, że nikt nie jest (obecnie) w stanie podać prawidłowej wartości. Rozważania czy życie lub śmierć zwierzęcia można określić jako dobre czy złe jest bezpodstawne jeśli nie znamy Pn. W ten sam sposób można próbować określić czy istnienie lub nieistnienie kamienia jest dobre lub złe.

    Zbyt dużo narzuconych z góry tez zarówno u McMahana jak i w tym artykule aby przyjąć konkluzję.

    Jedno z „rozwiązań” podał nieświadomie McMahan. Co jeśli wyhodujemy genetycznie zmodyfikowane zwierzęta które będą pozbawione Pn? Ale zapewne zanim to nastąpi, szybciej nauczymy się syntezować dowolny rodzaj mięsa.

    • Piotr Nowak

      Autor nie jest (jeszcze) wegetarianinem. Przeciwnie: do niedawna był zatwardziałym mięsożercą, trudno więc mówić o z góry przyjętym nastawieniu. Zdecydowanie nieintuicyjnie byłoby przyjąć, że Pn wynosi zero. To, że nie jesteśmy w stanie tej wartości dokładnie obliczyć, nie uprawnia nas do tego, aby uznawać, że wynosi ona zero. Zwierzęta, podobnie jak ludzie, mają system nerwowy i są zdolne do odczuwania przyjemności w przeciwieństwie do kamieni.

      • Adam Bienias

        Nigdzie nie sugeruję aby był wegetarianinem lub mięsożercą. Nie wykonywałem badań podobnych do p. McMahana ale nawet taki laik jak ja dość łatwo może zauważyć, że McMahan posługuje się założeniami i ogólnieniami. Już pierwszy akapit „Many people are opposed to factory farming…” prosi się o pytanie „Wielu to znaczy ilu”? Potem są podobne założenia (których nie uzasadnia) typu „ludzie nie jedzący mięsa żyją dłużej”, „ludzie się zgadzają na transplantację organów od zwierząt”, „zwierzęta czerpią przyjemność z jedzenia” itd. To ostatnie brzmi podobnie do powyższej wypowiedzi Mateusza Złobińskiego czyli zwierzętom jest przypisany ludzki stan bez wykazania badania które to udowadnia. Ciężko jest przecież określić czy dwie różne osoby odczuwają taką samą przyjemność z jedzenia kurczaka a co dopiero porównywać stan przyjemności odczuwany przez człowieka ze stanem odczuwanym przez np. pasikonika jedzącego trawę.

        Co do samej wartości Pn… jeśli nie wiadomo jak ją obliczyć, to nie możemy niczego przyjmować. Nawet tego, że jest większa od zera ponieważ nie ma to żadnego znaczenia jaką ma wartość. Hipotetycznie Pn może wynieść 100 a Pm może wynieść 100mln. Może też wynieść 100mln a Pm może wynieść 0. Dopóki nie zostanie opisana metoda licząca jakiekolwiek przypuszczenia nic nie wnoszą do dyskusji.

        • Piotr Nowak

          McMahan nie wykonywał żadnych badań empirycznych wykonał natomiast porządną typową robotę filozoficzną, która rzeczywiście opiera się na pewnych przyjętych „z góry” przesłankach. Kluczowa z nich jest taka, że zwierzęta doznają podobnych przyjemności z jedzenia jak ludzie, kolejna dotyczy powiązań psychologicznych u zwierząt. Obydwa założenia są zdroworozsądkowe. Jeśli jednak są fałszywe (co moim zdaniem jest niesłychanie mało prawdopodobne), to wnioski zawarte w tym tekście jak i w tekście McMahana są nieważne. I nikt tego nie ukrywa – ani McMahan ani ja.

          Natomiast badania empiryczne, jeśli to możliwe, warto pewnie przeprowadzić. Być może będzie się to dało zrobić w ramach inicjatyw takich jak ta podjęta przez dra Żuradzkiego: http://filozofiawpraktyce.pl/szczepienia-obowiazkowe-a-preferowanie-ofiar-zidentyfikowanych/

    • Porównujesz zwierzęta do kamieni i przymujesz, i twierdzisz, że nie znamy Pn – doskonale znamy, zwierzęta na równie z ludźmi odczuwają emocje, radość, smutek, ból – są to emocje niezależne od poziomu inteligencji.

      • Adam Bienias

        Niestety ja nie znam wartości Pn dla zwierząt zatem poproszę o podanie sposobu obliczania jak również przykładowe wartości dla krowy, królika, drewnojada, oraz wirusa grypy. Chciałbym się jednocześnie dowiedzieć czy ten sposób badania Pn można zastosować również dla roślin.

        Dodatkowo chciałbym poznać metody badawcze wskazujące, że np. drewnojad (rarytas w chińskiej kuchni) odczuwa radość na równi z ludźmi.

        • tu nie trzeba wielkiej filozofii, naukowców i mądrości uniwersyteckich, wystarczy spojrzeć choćby na zwierzaki domowe, by wiedzieć że odczuwają emocje

          • Adam Bienias

            Problem w tym, że nie wystarczy. Człowiek ma wbudowane mechanizmy, które potrafią oszukać nawet inteligentną osobę i dlatego nie można się
            opierać tylko i wyłącznie na „ocenie tego co widzę”. Proszę obejrzeć ten film z 1944 roku https://www.youtube.com/watch?v=n9TWwG4SFWQ . Już wtedy dostrzeżono ten problem. Co pan widzi na filmiku ? (tutaj proszę najpierw obejrzeć a potem wrócić do czytania) ……….. Niewiątpliwie filmik przedstawia inteligentne zachowanie. Dwóch agentów (agentów behawioralnych – nie mylić ze szpiegostwem) zachowuje się agresywnie wobec trzeciego. Ale czy tak jest naprawdę? Czy faktycznie tych dwóch agentów jest inteligentnych? Przecież oglądamy jedynie 3 figury geometryczne. Czy figury geometryczne posiadają emocje?

            Jednym z mechanizmów jaki posiadamy jest przypisywanie cech inteligentnych i emocjonalnych na podstawie dostrzeganego ruchu i kształtu. Gdy krzak się poruszy szukamy inteligentnego agenta który tym krzakiem poruszył (mimo, że mógł to być tylko wiatr). Gdu widzimy pysk małego szczeniaczka, odczuwamy współczucie i opiekuńczość takie samo jakie byśmy odczuwali wobec małego dziecka. To z kolei jest zwane Pareidolią. Dostrzeganie ludzkiej twarzy w przedmiotach martwych lub zwierzęcych.

            Proszę nie mylić prostych zachowań zaprogramowanych w układzie nerwowym (liście otwierające się na słońce i chowające się przed zimnem) z „odczuwaniem emocji”. Jest wiele doświadczeń ze świata zwierzą i roślin które skłananiają conajmniej do zastanowienia.

        • יצחק בן-אב

          Dzień dobry, czy mogę Pana zjeść? A tak poważnie: Syntezowac dowolny rodzaj mięsa? LoL chyba Pan nie próbował zorientować sie w sztuce kulinarnej… Np osobyktore przechodzą na weganizm dość szybko zauważają jak banalne jest zastępowanie mięsa co do smaku i wartości odżywczych ( inajcześciej tanio/ taniej; zreszta co do zdrowia lżej na brzuszku jak i na sumieniu; proszę sprawdzić ile w miesozernej Polsce przypadków raka jelita); hmm no dobra orientacja może nie przychodzi od razu, ale na szczęście takie strony jak jadlonomia i wegannerd oraz grupy wege na fb są coraz bardziej popularne (oby coraz bardziej, wiedza, przełamywanie wstydu i presji społecznej, świadomość społeczna sprzyja minimalizowaniu zła bardziej niż rachowanie Pm Pn… a jeśli nadal powstają tu jakies wątpliwości co i jak i czy odczuwa zwierze to chyba zagadnienie empatii [nie miał Pan psa lub kota w dzieciństwie lub nieadekwatnie pan sie nim zajmował, nie obserwował Pan przejawów inteligencji u tych domowników?] -wówczas tez mogę zawiesić decyzje odnośnie niejedzenia ludzi aż do czasu gdy rozstrzygne wątpliwości jakie miał np Husserl w v medytacji)
          polecam tez porady odnośnie wege „zamienników” i pierwszych wege kroków na puszce pl (poza przepisami bo z tymi to już jak z Wikipedia, każdy może coś od siebie wrzucić)

          • יצחק בן-אב

            dygresja: na minus ze utylitar-yzm powstał jako próba pomnażania dóbr a nie minimalizowania cierpienia

          • Adam Bienias

            LoL. Uwielbiam, gdy zupełnie obcy człowiek w internecie używa do zupełnie obcej osoby lekceważącego tonu. LoL. Synteza mięsa? Najwyraźniej nie próbował się pan zorientować w postępach nauki. Np. osoby które skosztowały pierwszego sztucznie wytworzonego hamburgera szybko zauważyły jak banalne jest zastępowanie prawdziwego mięsa co do smaku i wartości odżywczych. (mam nadzięję, że dostrzega pan ironię w mojej wypowiedzi i ewidentne zaprzeczanie samemu sobie w pańskiej).

            Proszę sprawdzić ile jest przypadków raka jelita w mięsożernym kraju. A następnie wykazać wyraźny skutek-przyczynę. No dobrze, ale to powinno zająć trochę czasu więc odpowiedź nie przyjdzie to od razu. Podpowiem, że nie ma kraju wegetariańskiego, wszystkie są mięsożerne i nie ma żadnego związku z ilością występowania raka jelit.

            A czy pan obserwował przejawy inteligencji wśród zwierząt? A obserwował pan przejaw inteligencji w figurach geometrycznych ? (proszę sprawdzić filmik który podałem wyżej).

            A ja polecam przepis na wątróbkę, kurczaka w panierce i rybę duszoną.

            PS. Mam nadzieję, że zdaje pan sobie sprawę, że każda osoba mięsożerna je nie tylko samo mięso, ale również warzywa? I w takiej sytuacji proponowanie „spróbowania warzyw” jest conajmniej… zastanawiające.