Czy seks może być tylko pewnym rodzajem przyjemności?
Jednym z fundamentalnych wyzwań współczesnej etyki seksualnej jest brak jasnego opisu natury ludzkiej seksualności. Podobnie jak w przypadku innych aspektów natury ludzkiej, prawdopodobnie będziemy musieli jeszcze długo czekać na jednoznaczne rozstrzygnięcia w tej kwestii. Rozważając moralne problemy dotyczące seksualności, należy więc przyjąć stanowisko, które będzie najbardziej funkcjonalne i najlepiej odpowie potrzebom debaty na ten temat.
W tym tekście przedstawię dylemat zaproponowany przez Davida Benatara, który wskazał na istotny problem ze spójnością niektórych powszechnie przyjętych intuicji dotyczących etyki seksualnej. Dylemat ten – choć moim zdaniem błędny (zgodnie z krytyką Fiony Woolard) – otworzył ważną dyskusję na temat spójności przekonań w etyce seksualnej. Ściśle rzecz biorąć, obnażył on problem z brakiem szczegółowości w opisie czegoś, co nazywać będę sferą seksualną.
Sfera seksualna jest niejednorodna, chociaż wszystko, co do niej należy, łączy pewna cecha, która sprawia, że sferę tę traktujemy jak coś szczególnego. Chciałabym przedstawić możliwości opisu sfery seksualnej. Postaram się przybliżyć dylemat Benatara oraz odpowiedź Woolard, a następnie, wykorzystując rozwiązanie zaproponowane, lecz nierozwinięte przez Davida Archarda, przedstawię propozycję tego, jak należy traktować sferę seksualną. Całość mojej argumentacji skupiona będzie na problemie uzasadniania szczególnej niedopuszczalności gwałtu, choć zaproponowane rozwiązanie ma swoje odbicie w innych problemach etyki seksualnej.
Dylemat Benatara
David Benatar (2002) opublikował artykuł, którego celem było zakwestionowanie możliwości pogodzenia stanowiska liberalnej etyki seksualnej z twierdzeniem, że gwałt i pedofilia są czymś szczególnie złym.
Na początek należy przybliżyć, jak Benatar rozumie liberalną etykę seksualną. Wyróżnia on dwa założenia tego stanowiska: hedonistyczne rozumienie przyjemności seksualnej oraz zgodę jako główny warunek dopuszczalności stosunku seksualnego
Hedonizm seksualny uznaje przyjemność seksualną za jeden z rodzajów przyjemności fizycznej, porównywalną do przyjemności, jaką daje nam jedzenie. Jest więc moralnie neutralna, stanowiąc wyraz reakcji organizmu na pewien bodziec, którym jest tutaj ciało drugiej osoby. Najbardziej rozpowszechnioną wersją hedonistycznej teorii seksualnej jest opis zaproponowany przez Alana Goldmana (1977). Warto podkreślić, że Goldman nie twierdzi, iż wszystkie działania seksualne są zawsze dobre, ponieważ przyczyniają się do powstania przyjemności. To, co Goldman i inni zwolennicy podejścia hedonistycznego chcą przekazać, to przekonanie, że przyjemność seksualna sama w sobie nie jest zła, a co za tym idzie czynności seksualne mogą być złe wyłącznie ze względu na okoliczności, nie ich inherentną wartość. Taki pogląd zgadza się z coraz bardziej rozpowszechnionym przekonaniem, że seksualność jest czymś dla człowieka naturalnym, a jej rozwój jest zdrowy i korzystny dla jednostki.
Hedonizm seksualny wyrósł w opozycji do przekonania powszechnego w społeczeństwach zachodnich, które twierdziło, że pożądanie seksualne jest ze swojej natury uprzedmiotawiające. Na takim stanowisku stał na przykład Kant – człowiek pożądający drugiego człowieka pożąda jego ciała, sprowadzając jego osobę, a więc podmiotowość, do roli przedmiotu (2011). Realizacja takiego pragnienia jest instrumentalnym traktowaniem drugiej osoby. W ślad za tym rozumowaniem powstało wiele teorii seksualnych traktujących interakcje seksualne jako środek do czegoś: wyrażania miłości, reprodukcji czy zacieśniania relacji międzyludzkich. Przy takim rozumieniu seksualności sama przyjemność nie jest dopuszczalna, chyba że prowadzi do jakiegoś celu. Grupę tych stanowisk Benatar nazywa significance views, ja nazywać je będę stanowiskami konserwatywnymi.
Benatar twierdzi, że teorie konserwatywne nie mają problemu z uznaniem gwałtu czy pedofilii za szczególnie złe. Skoro seksualność ma jakiś szczególny cel, to naruszenia na tle seksualnym wypaczają ten cel, a więc stają się szczególnie złe. Problem z dojściem do takiego wniosku ma liberalna teoria seksualna, która, uznając przyjemność za główny cel aktywności seksualnej, nie ma podstaw, by twierdzić, że „złe” wykorzystanie seksualności jest szczególnie złe.
Benatar przedstawia takie porównanie: jeżeli przyjemność seksualna jest porównywalna do przyjemności płynącej np. ze zjedzenia, to zgwałcenie jest aktem o takim samym poziomie niedopuszczalności jak zmuszenie kogoś do zjedzenia czegoś. Zgadzamy się jednak, że zgwałcenie kogoś jest znacznie gorsze niż zmuszenie go do zjedzenia czegoś.
Należy tutaj ponownie podkreślić: Benatar nie uważa, że przyjmując liberalną teorię seksualną, należy uznać gwałt za akt moralnie dopuszczalny, a jedynie, że nie da się go uznać za akt szczególnie niedopuszczalny.
Odpowiedź Woolard
Fiona Woolard zaproponowała najbardziej dokładne rozwiązanie dylematu Benatara, tłumacząc, że dylemat w swojej oryginalnej formie jest fałszywy, a jego fałszywość wynika z błędnych przesłanek przyjętych przez autora.
Woolard twierdzi, że Benatar przyjął dwie przesłanki:
- Gwałt jest taką samą aktywnością jak seks, tylko że jest niekonsensualny.
- Stopień moralnego zła działania dokonanego bez zgody danej osoby zależy od wartości czynności, do której ta osoba zostaje zmuszona.
Myśląc o zgwałceniu, pisze Woolard, często zakładamy, że seks i zgwałcenie zawierają ten sam rodzaj czynności, który w jednym przypadku jest konsensualny, a w drugim nie. Jest to przekonanie, które Woolard uznaje za dość nietrafione. Powołując się tutaj na myślicielki feministyczne, uznaje, że zgwałcenie jest przede wszystkim aktem przemocy, który jest w fizycznym sensie zupełnie odmienny od seksu konsensualnego. Woolard mówi, że nazwanie zgwałcenia niekonsensualnym seksem byłoby równie nietrafione, co powiedzenie, że morderstwo jest niekonsensualnym samobójstwem. Wydaje się, że oba te przypadki pokazują bardzo odmienną naturę tych aktów. Dlatego też porównanie gwałtu do zmuszenia kogoś do jedzenia staje się nieadekwatne. Konsumpcja wymuszona nie zawiera w sobie tej samej czynności co dobrowolne jedzenie.
Drugie założenie opisane jest przez Woolard zawiera trzy komponenty:
- Wszystkie naruszenia czyjejś autonomii są złe, ponieważ odbierają tej osobie możliwość wyboru.
- Aby rozróżnić stopień naganności danych naruszeń, musimy patrzeć na to, jaka czynność odbyła się bez zgody ofiary.
- Naganność naruszenia zależy od tego, jak bardzo dana rzecz jest ważna dla ofiary.
Jeżeli seks jest dla kogoś ważny, to naruszenie autonomii seksualnej będzie szczególnym rodzajem zła. Przyjmując takie założenie, musimy się z Benatarem zgodzić, że na mocy liberalnych teorii seksualnych nie da się obronić przekonania o szczególnej niedopuszczalności zgwałcenia. Jeżeli seks nie jest czymś szczególnym, zgwałcenie też nie jest. Woolard twierdzi, że takie uzasadnienie jest niepełne. Gwałcąc kogoś, nie naruszam jego prawa do uprawiania seksu, naruszam jego prawo do niebycia zgwałconym. Wartość zgwałcenia nie jest więc określana przez wartość seksu, a przez wartość autonomii seksualnej.
Szczególny charakter sfery seksualnej
Fiona Woolard uznaje jednak, z czym ja również chciałabym się zgodzić, że Benatar miał pewną słuszność twierdząc, że liberalna etyka seksualna jest nie do utrzymania. Tak samo nie do utrzymania są stanowiska konserwatywne. Pedofilia i gwałt nie są seksem, ale są czynnościami seksualnymi i to sprawia, że są one bardziej niedopuszczalne niż naruszenia autonomii cielesnej o charakterze nieseksualnym.
Do zobrazowania tego posłużę się jednym z przykładów podanych przez Francisa Josepha Beckwitha (2022). Beckwith również krytykuje paradygmat, w którym za jedyny warunek dopuszczalności aktywności seksualnej uznaje się świadomą zgodę, ilustrując to przykładem inspirowanym wydarzeniami, które rozpoczęły ruch Me Too: wyobraźmy sobie, że producent filmowy proponuje młodej aktorce wyższe wynagrodzenie w zamian za to, że będzie gotować mu obiady raz w tygodniu przez rok. Aktorka dopiero zaczyna karierę. Ten przykład skontrastowany jest z odpowiadającym mu przypadkiem, w którym w zamian za wyższe wynagrodzenie reżyser proponuje aktorce, aby uprawiała z nim seks raz w tygodniu przez rok.
Wszyscy są raczej skłonni się zgodzić, że oba te przypadki są moralnie złe. W obu istnieje wyraźna dysproporcja władzy; w obu sytuacjach reżyser wykorzystuje aktorkę, która znajduje się w trudnej sytuacji. Zakładając, że w obu przypadkach aktorka zgadza się na daną umowę, Beckwith na mocy liberalnej etyki seksualnej stawia między nimi znak równości. Beckwith twierdzi, że traktowanie zgody jako jedynego warunku dopuszczalności aktywności seksualnej sprawia, że relacje seksualne stają się pewnego rodzaju transakcjami. W obu powyższych przypadkach transakcja zachodzi (chociaż oczywiście można zastanawiać się, czy zgoda wyrażona w takiej sytuacji jest zgodą świadomą). Jej niemoralność można wytłumaczyć nierównością władzy, ale wydaje się, że poza tym jest coś moralnie odmiennego w propozycji świadczenia usług seksualnych w zamian za rolę w filmie w porównaniu do propozycji gotowania komuś obiadu.
Uważam, że przykład Bechwitha dobrze ilustruje to, co Woolard stara się zachować z dylematu Benatara. Nie da się zaprzeczyć, że sferę seksualną traktujemy w jakiś sposób szczególnie. Co więcej, wydaje się, że ta intuicja powinna zostać podtrzymana. Jeżeli uznamy, że autonomia seksualna jest czymś, co należy szczególnie chronić, jeśli taka powinność nie wynika ze społecznego tabu, jakim obarczona jest seksualność, należy zastanowić się nad jakimś uzasadnieniem tak szczególnej pozycji autonomii seksualnej w naszym życiu. Pozycja ta ma wpływ na to, w jaki sposób oceniamy zachowania takie jak to z przykładu z reżyserem, ale również jak wartościujemy gwałt i pedofilię oraz rozwiązłość seksualną czy pracę seksualną. Wydaje się, że wszystkie wymienione tu rzeczy łączy właśnie to, że należą do sfery seksualnej. Możemy więc przyjąć, że coś takiego jak sfera seksualna istnienie i wszystkie czynności, które do niej należą, są dla nas w jakiś sposób szczególne.
Problemem, na którym napotykamy w tym miejscu, jest nadmierna relatywizacja znaczenia sfery seksualnej. Jeżeli uznamy, że gwałt jest tak ważny, jak ważna jest dla kogoś jego seksualność, to zgwałcenie kogoś, kto nie uznaje swojej seksualności za szczególnie istotną, byłoby mniejszym złem niż zgwałcenie kogoś, kto uznaje seksualność za coś szczególnego. Konsekwencja ta prowadzi do stwierdzenia, że np. gwałt na osobie, która zajmuje się pracą seksualną, jest bardziej dopuszczalny niż gwałt na osobie, która uznaje seksualność za coś, co zarezerwowane jest wyłącznie dla osób, które darzy szczególnym uczuciem.
Problem z pełnym konsekwencjalizmem
W tym miejscu można by zapytać, czemu nie przyjąć w pełni konsekwencjalistycznego rozwiązania kwestii niedopuszczalności gwałtu. Gwałt jest szczególnie zły, ponieważ ma szczególnie krzywdzące konsekwencje. John Gardner (2007) przedstawił krytykę tego podejścia, proponując rozważenie przypadku „czystego gwałtu” – sytuacji, w której ofiara w momencie gwałtu jest nieświadoma, nigdy się nie dowie o zdarzeniu, sprawca nie zostawi żadnych fizycznych śladów oraz następnego dnia zginie tak, aby nie był w stanie skrzywdzić nikogo innego.
Większość ludzi zgadza się, że w takim przypadku cały czas mówilibyśmy o akcie szczególnie złym. Naganność gwałtu nie tkwi więc w jego konsekwencjach (chociaż są one częścią oceny moralnej), ale wynika z pogwałcenia praw osoby pokrzywdzonej.
Propozycja Archarda
David Archard proponuje coś, co nazywa Przestrzenną Teorią Interesów (Spatial Theory of Interests) (2007). Zgodnie z nią tożsamość człowieka składa się z części, które są albo bliżej, albo dalej „centrum”. Im coś znajduje się bliżej tego centrum, tym ważniejsze jest dla tożsamości człowieka i tym ważniejsza jest ochrona takiej sfery. Jeżeli jakiś interes chroni centralną część tożsamości osoby, autonomia, która przysługuje jednostce w danym zakresie jest priorytetowa. Uważam tę propozycję za jedną z bardziej przekonujących. Archard proponuje swoją teorię z zastrzeżeniem, że wymaga ona pewnego rozwinięcia i to jest to, czym chciałabym się teraz zająć. Propozycja Archarda rozwiązuje problemy przedstawione powyżej. Jeśli założymy, że ochrona autonomii seksualnej oznacza ochronę możliwości wyboru realizacji tej autonomii, mamy podstawy twierdzić, że rozwiązłość seksualna jest dopuszczalna. Stanowisko Archarda nie odwołuje się do żadnego właściwego celu seksualności. Dlatego cel ten może być dowolnie kształtowany przez jednostkę. Jednocześnie, ponieważ seksualność jest elementem kształtującym tożsamość jednostki, prawo do realizacji autonomii w tym zakresie jest szczególnie zastrzeżone. Warto znowu zauważyć, że takie wytłumaczenie nie odnosi się do żadnego zewnętrznego celu seksualności, jednocześnie dając podstawy, aby twierdzić, że seksualność jest czymś szczególnym. Co oznacza, że rozwiązanie to nie ma problemu z uznaniem gwałtu i pedofilii za szczególnie niedopuszczalne oraz uznaniem, że w przypadku reżysera propozycja wyższej płacy w zamian za seks jest bardziej niedopuszczalna niż analogiczna propozycja gotowania obiadów.
Rozwiązanie to jest jedynie częściowo relatywistyczne. Jednostka może różnie realizować swoją autonomię seksualną i przykładać do niej różną wagę, ale nie zmniejsza to moralnej naganności pogwałcenia tej autonomii. Gwałt na osobie, która nie „ceni” swojej seksualności, jest tak samo niedopuszczalny jak gwałt na kimś, kto swoją seksualność uważa za bardzo istotną.
Podsumowanie
Teoria Archarda jest funkcjonalna i rozwiązuje przedstawione powyżej problemy. Oparta jest jednak na pewnych założeniach co do tego, w jaki sposób powinniśmy rozumieć podstawowe interesy jednostki ludzkiej, a więc naraża się na wszystkie zarzuty, które mogą być wystosowane w kierunku dowolnej teorii usiłującej taki zakres wyznaczyć. Archard sam twierdzi, że aby jego rozumowanie było pełne, musiałby istnieć sposób, aby obiektywnie stwierdzić, że seksualność stanowi centrum ludzkich interesów. To jednak nie jest możliwe. Jego zdaniem, istnieją jednak fundamentalne interesy ludzkie, do których należą m.in. integralność seksualna, zdrowie, szczęście, wiedza, przyjaźń, samorealizacja i wiele innych, a społeczeństwa, których członkowie nie uznają którychś z tych interesów za kluczowe dla ich poczucia tożsamości, nie zapewniają warunków dla pełnego rozwoju człowieczeństwa. Uważam, że taka argumentacja jest wystarczająca na potrzeby tej debaty. Pozwala na uzupełnienie czysto konsekwencjalistycznego rozumienia nadużyć seksualnych oraz uzasadnia wartość, jaką ma w pełni wolne kształtowanie swojego życia seksualnego przez jednostkę. Jednocześnie seks dla Archarda nie jest czymś dopuszczalnym moralnie, tylko jako środek do jakiegoś zewnętrznego celu. Można więc na mocy tej teorii powiedzieć, że gwałt jest szczególnie zły, jednocześnie twierdząc, że jednostka zgwałcona może przykładać dowolnie małe znaczenie do swojej seksualności.
Bibliografia:
Archard, D. (2007). The wrong of rape. The Philosophical Quarterly, 57(228), 374–393. https://doi.org/10.1111/j.1467-9213.2007.492.x
Beckwith, F. J. (2022). Why is sexual assault special?: Transactional sex and sacred intuitions. W The Palgrave Handbook of Sexual Ethics(s. 191–202). Springer International Publishing. https://doi.org/10.1007/978-3-030-87786-6_11
Benatar, D. (2002). Two views of sexual ethics: Promiscuity, pedophilia and rape. Public Affairs Quarterly, 16 (3), 191–201.
Gardner, J. (2007). The wrongness of rape. W: Offences and defences (s. 1–32). Oxford University Press. https://doi.org/10.1093/acprof:oso/9780199239351.003.0001
Goldman, A. (1977). Plain sex. Philosophy & Public Affairs, 6(3), 267–287.
Kant, I. (2011). Metafizyka moralności. W: Dzieła zebrane (W. Galewicz, Tłum.; s. 374–377). Wydawnictwo naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Scruton, R. (1994). Sexual desire. Phoenix House.
Woollard, F. (2019). Promiscuity, pedophilia, rape, and the significance of the sexual. Public Affairs Quarterly, 33(2), 137–158. https://doi.org/10.2307/26910023
Zofia Sierant – studentka studiów licencjackich z filozofii na UJ. Jej głównymi obszarami zainteresowań są etyka seksualna, bioetyka oraz filozofia polityczna, w szczególności tematy związane z prawami osób niepełnoletnich.
Artykuł otrzymał wyróżnienie w konkursie czasopisma „Filozofia w Praktyce” na najlepszy studencki esej dotyczący filozofii praktycznej w roku 2025. Nagroda została sfinansowana ze środków Wydziału Filozoficznego w ramach Programu Strategicznego Inicjatywa Doskonałości w Uniwersytecie Jagiellońskim.
This research has received funding from the European Research Council (ERC) under the European Union’s Horizon 2020 research and innovation programme (grant agreement No 805498).
Photo by Mahrael Boutros on Unsplash