Nieinwazyjna separacja i superinkubator: Problemy z wysokim statusem moralnym płodu w argumentacji na rzecz moralnej dopuszczalności aborcji

Załóżmy, że osiągnęliśmy następujący stan rozwoju technologii medycznych: wynaleziono maszynę, nazywaną Superinkubatorem, w której można umieścić ludzki płód w dowolnym momencie rozwoju, co utrzymuje go przy życiu poza organizmem matki i umożliwia mu wzrost. (…) Istnieje również sposób na oddzielenie płodu od osoby w ciąży bez naruszania go, zwany dalej metodą Nieinwazyjnej Separacji (NS). (…) Jak wpływa to na dopuszczalność przerywania ciąży?

Judith Jarvis Thomson w klasycznym już artykule Obrona Aborcji (A Defense of Abortion) z roku 1971 dowodziła, że aborcja jest procedurą moralnie dopuszczalną, nawet jeśli przyznamy ludzkim płodom wysoki status moralny. Posłużyła się do tego następującą historyjką:

„Budzisz się rano i stwierdzasz, że znajdujesz się w łóżku plecami do nieprzytomnego skrzypka […]. Rozpoznano u niego śmiertelne schorzenie nerek, a Towarzystwo Miłośników Muzyki pozyskało wszystkie dostępne wyniki badań medycznych i odkryło, że tylko Ty masz właściwą grupę krwi, aby mu pomóc. Dlatego porwali Cię i zeszłej nocy układ krążenia skrzypka został podłączony do Twojego, dzięki czemu Twoje nerki są w stanie odprowadzać trujące substancje nie tylko z Twojej, ale i z jego krwi. Dyrektor szpitala mówi więc teraz: „Słuchaj, bardzo nam przykro, że Towarzystwo Miłośników Muzyki zrobiło Ci coś takiego – gdybyśmy wiedzieli, nigdy byśmy na to nie pozwolili. Ale cóż, dokonali tego, i teraz skrzypek jest do Ciebie podłączony. Odłączenie byłoby równoznaczne z zabiciem go. Ale spokojna głowa, to tylko dziewięć miesięcy. Po upływie tego czasu skrzypek wyzdrowieje i może zostać bezpiecznie odłączony od Ciebie.Czy jest moralnie wymagane, by się godzić na tę sytuację? Bez wątpienia byłoby to bardzo miłe z Twojej strony, byłaby to wielka życzliwość. Ale czy musisz się na to godzić?” (Thomson 1971, 48-49, tłum. własne)

Siła powyższego argumentu leży przede wszystkim w tym, że pozwala on nawet osobom niezdolnym do zajścia w ciążę – przede wszystkim cispłciowym mężczyznom – na wczucie się w sytuację bycia zmuszonym do podtrzymywania „kogoś” przy życiu. Ukróca on również zasadność dyskusji na temat początku istnienia człowieka w kontekście aborcji. Argument działa nawet przy założeniu, że człowiek o osobowym charakterze „zaczyna się” w momencie zapłodnienia, zatem od pierwszych chwil ciąży posiada pełnię praw moralnych, jakimi cieszą się dojrzali ludzie – tak jak nasz wirtuoz skrzypiec. Choć eksperyment ten obrazuje sytuację analogiczną do ciąży niedobrowolnej – której przerywanie jest raczej niekontrowersyjnie dopuszczalne – z łatwością rozszerzyć go można na pozostałe przypadki. Intuicyjnie czujemy, że nawet jeśli zgodziłem się zostać podłączony do skrzypka dobrowolnie (jako jedyna osoba, która mogła mu pomóc – w końcu płód nie wybiera, w czyjej macicy się zagnieździ!), to nie mam obowiązku pozostawać do niego podłączony, jeśli np. dyskomfort związany z zaistniałą sytuacją stanie się dla mnie zbyt wielki. Zazwyczaj bowiem przyjmuje się, że jesteśmy moralnie zobligowani do niesienia pomocy jedynie w sytuacji, gdy samemu nie ryzykujemy poniesienia zbyt dużych kosztów – jak narażanie swojego zdrowia lub życia. Nie musimy tracić cielesnej autonomii (czy znosić dodatkowych cierpień i ograniczeń motorycznych), by ratować życie czy to skrzypka, czy płodu. Niemałą rolę w przykładzie Thomson odgrywa zasada podwójnego skutku: celem procedury przerwania ciąży nie jest przecież uśmiercenie płodu, lecz uwolnienie kobiety od obcego – wedle przyjmowanej tu perspektywy – organizmu pasożytującego na niej. Nie zależy nam na unicestwieniu płodu, jednak musimy to zrobić, żeby uwolnić od niego kobietę.

Eksperyment myślowy

Załóżmy, że osiągnęliśmy następujący stan rozwoju technologii medycznych: wynaleziono maszynę, nazywaną Superinkubatorem, w której można umieścić ludzki płód w dowolnym momencie rozwoju, co utrzymuje go przy życiu poza organizmem matki i umożliwia mu wzrost (innymi słowy, maszyna ta umożliwia ektogenezę, jak nazywa się w literaturze bioetycznej proces dorastania płodu w sztucznym środowisku; por. Räsänen 2017, Rodger 2020). Istnieje również sposób na oddzielenie płodu od osoby w ciąży bez naruszania go, zwany dalej metodą Nieinwazyjnej Separacji (NS). Metoda ta nie wiąże się z żadnym dodatkowym dyskomfortem dla kobiety w porównaniu ze standardowym zabiegiem aborcji. Jak wpływa to na dopuszczalność przerywania ciąży?

Intuicyjnie czujemy, że nawet jeśli zgodziłem się zostać podłączony do skrzypka dobrowolnie (jako jedyna osoba, która mogła mu pomóc – w końcu płód nie wybiera, w czyjej macicy się zagnieździ!), to nie mam obowiązku pozostawać do niego podłączony, jeśli np. dyskomfort związany z zaistniałą sytuacją stanie się dla mnie zbyt wielki.

Standardowa sytuacja niechcianej ciąży przedstawia się następująco: nawet jeśli zakładamy, że płód (dla uproszczenia nie mówimy tu o zarodku) ma wysoki status moralny, równy dorosłemu człowiekowi, to przecież nikt nie ma obowiązku poświęcania cielesnej autonomii i znoszenia cierpienia, żeby ratować kogoś innego. Wobec tego kobieta ma moralne prawo żądać przerwania ciąży. Lekarz natomiast, jako osoba posiadająca narzędzia umożliwiające tego dokonanie, oraz obarczona szczególnymi obowiązkami związanymi ze zmniejszaniem ludzkiego cierpienia (chyba najbardziej bezspornym celem medycyny), powinien uwolnić kobietę od wzrastającego w niej płodu.

Przyjmuję, że aby jakiś zabieg mógł w ogóle być rozważany jako alternatywa dla aborcji, nie może wiązać się on z większym kosztem dla kobiety. Oczywiście można wyobrazić sobie sytuację, w której określona procedura byłaby minimalnie bardziej inwazyjna, a kobieta zdecydowałaby się na ten dodatkowy koszt – uznaję, że w takim wypadku decyzja należy wciąż do niej; nie ma moralnego obowiązku wybrania alternatywnego zabiegu, taki czyn będzie co najwyżej supererogatywny. Metoda Nieinwazyjnej Separacji, jak sama nazwa wskazuje, spełnia powyższy warunek: kobieta nie ponosi żadnej szkody w związku z ewentualną zamianą zabiegu aborcji na zabieg NS. Wobec tego wydaje się, że decyzja, czy skorzystać z niego, czy nie, nie należy już do niej – przecież w ogóle nie dotyczy jej losu.

Czy poproszony o przeprowadzenie aborcji lekarz powinien wybrać tę nowatorską alternatywę? Wszystko zależy od tego, jakie konsekwencje dla płodu miałaby ta procedura. Jeśli miałoby to przedłużyć nieznacznie życie płodu, ale i skazać go na jakieś cierpienia (o ile oczywiście jest on w ogóle w stanie je odczuwać), nie byłoby to wskazane. Jeśli jednak mamy do czynienia ze zdrowym płodem, i dysponujemy Superinkubatorem, nie ma takowych przeciwwskazań – nie ma podstaw, by sądzić, że dalsze trwanie płodu będzie przypadkiem życia niewartego przeżycia. Zgodnie z założeniem wysokiego statusu moralnego, lekarz powinien traktować płód jak człowieka w sytuacji zagrożenia życia. Jest zatem zobligowany, by umieścić dobrze rokujący płód w Superinkubatorze.

Gdy już pomyślnie przeprowadzono procedurę NS, wszelkie roszczenia kobiety wobec płodu się kończą. Ta konsekwencja była antycypowana przez Thomson:

„Starałam się pokazać, że nie masz moralnego obowiązku spędzić dziewięciu miesięcy w łóżku, dla podtrzymania życia tego skrzypka; jednak stwierdzić coś takiego nie jest wcale tym samym, co stwierdzić, że gdy po twoim odłączeniu się od niego zdarzy się jakiś cud i skrzypek przeżyje, wówczas masz prawo odwrócić się i poderżnąć mu gardło. Możesz odłączyć się od niego, nawet kosztem jego życia; nie masz jednak prawa zastosować jakichś innych środków gwarantujących jego śmierć, jeżeli odłączając się od niego, nie zabijesz go” (Thomson 2010, s. 163-164, tłum W. Galewicz).

Zasada podwójnego skutku nie usprawiedliwia unicestwienia płodu w rozważanej tutaj sytuacji. Kobieta w normalnych warunkach nie ma przecież bezwzględnego uprawnienia do zabicia płodu, jedynie do uwolnienia się od ciąży. Należy dodać, że aby opisywana procedura funkcjonalnie odpowiadała aborcji – która, zależnie od przyjętej teorii, bądź to nie pozwala na pojawienie się podmiotu, wobec którego można mieć moralne zobowiązania, bądź, przy założeniu wysokiego statusu moralnego, unicestwia ów podmiot – powinniśmy założyć, iż wszystkie szczególne moralne obowiązki wobec dziecka również automatycznie przestają obowiązywać, gdy osoba w ciąży decyduje się na zabieg NS.

Konsekwencje

Pojawienie się Superinkubatora oraz towarzyszącej mu technologii separacji, które pozwalałyby na zastąpienie przerwania ciąży jej „przeniesieniem” do sztucznego środowiska, wydaje się rozwiązywać konflikt pro-choice vs. pro-life – a przynajmniej przenosić go na inny poziom. Kobieta zostaje uwolniona od ciąży, natomiast płód nie zostaje unicestwiony, może kontynuować swój rozwój w Superinkubatorze. Jest to kompromis, zachowujący zarówno pełnię wyboru, jak i życie tzw. nasciturusa. Taki scenariusz można wręcz traktować jako test dla osób deklarujących przekonania antyaborcyjne. Jeżeli czyjeś stanowisko jest rzeczywiście „za życiem”, osoba ta powinna zaakceptować takie rozwiązanie. Okazać się jednak może, że takim „obrońcą życia” kierują inne pobudki, choćby nawet podświadomie. Być może chodzi o wielką wagę, jaką przypisuje obowiązkom rodzicielskim. W najgorszym moralnie – lecz, jak się wydaje, niestety szeroko rozpowszechnionym – wypadku może chodzić po prostu o kontrolę reprodukcji kobiet w oparciu o ultrakonserwatywny światopogląd. Ustosunkowanie się do tego eksperymentu może pomóc odróżnić stanowisko przyznające moralny priorytet życiu od momentu zapłodnienia komórki jajowej, od stanowiska, w którym chodzi raczej o kontrolę reprodukcji i ograniczanie wolności seksualnej.

Pojawienie się Superinkubatora oraz towarzyszącej mu technologii separacji (…) wydaje się rozwiązywać konflikt pro-choice vs. pro-life – a przynajmniej przenosić go na inny poziom. Kobieta zostaje uwolniona od ciąży, natomiast płód nie zostaje unicestwiony, może kontynuować swój rozwój w Superinkubatorze. Jest to kompromis, zachowujący zarówno pełnię wyboru, jak i życie tzw. nasciturusa.

W szerszej debacie wokół sztucznej macicy pojawia się wątek, jak takie technologie mogłyby wpłynąć na aborcyjne prawa drugiego rodzica – tego, który dokonał zapłodnienia (Räsänen 2017, Romanis 2021). Jednak z racji przyjętych w naszym eksperymencie założeń nakazujących traktować płód jak każdą inną osobę dorosłą, rola drugiego rodzica nie zmienia się w żadnym stopniu w stosunku do standardowych okoliczności, w których zapładniający nie ma prawa żądać ani powstrzymywać aborcji. Fakt, iż jest on dostarczycielem materiału genetycznego, nie odgrywa roli z punktu widzenia podstaw dopuszczalności moralnej aborcji – inaczej byłoby, gdyby płód nie miał wysokiego statusu moralnego. Gdyby na przykład matka chciała uśmiercić płód już po przeniesieniu do Superinkubatora, i jej roszczenie uznalibyśmy za uprawnione (choć byłoby to wysoce kontrowersyjne), powołując się na fakt pochodzenia tego organizmu żywego z organizmu matki, wydaje się, że drugi rodzic mógłby mieć wówczas podstawy – opierając się na analogicznym argumencie – by taki zabieg powstrzymać. W podobnym duchu argumentuje Räsänen (2017), który uznaje wspólne prawo obojga rodziców do uśmiercenia pochodzącego od nich płodu, który dorasta w sztucznej macicy. Räsänen powołuje się tutaj na 1) prawo do niezostania biologicznym rodzicem, 2) prawo do genetycznej prywatności oraz 3) prawo własności do płodu. Jednak tego typu argumenty nie mogą zakładać pełnego statusu moralnego płodu. Przy naszych założeniach, w chwili, gdy płód opuścił już organizm matki, żadne z rodziców nie ma prawa do uśmiercenia go – byłoby to równoznaczne z zabiciem noworodka (Rodger 2020).

Inne komplikacje pojawiają się, jeśli przyjmiemy dodatkowe ograniczenia efektywności opisywanych technologii. Przypuśćmy, że przeniesienie płodu do Super-Inkubatora jest możliwe dopiero od pewnego momentu jego rozwoju – na przykład po dwóch miesiącach trwania ciąży. Przed osiągnięciem przez płód tego momentu rozwoju odpowiedzią na niechcianą ciążę pozostawałby jedynie zwykły zabieg aborcji. Gdyby w takim wypadku uznać: no trudno, osoba w ciąży musi wytrzymać aż do chwili, gdy płód można z powodzeniem odseparować – to mamy sytuację właściwie nieróżniącą się pod względem etycznym od całkowitego zakazu aborcji. Kobieta byłaby zmuszona donosić ciążę, wprawdzie nie do chwili naturalnego porodu, lecz do momentu spełnienia przez płód warunków pozwalających na jego rozwój poza jej ciałem. Zarówno tam, jak i tu czyjeś życie przeważałoby nad prawem kobiety do zachowania cielesnej autonomii: tak jak wtedy, gdy fikcyjny dyrektor szpitala odmawia odłączenia skrzypka. Nieinwazyjność samej procedury separacji nie odgrywałaby tu żadnej roli, skoro kobieta i tak byłaby zmuszana do znoszenia potencjalnych dyskomfortów podczas tych dwóch miesięcy w ciąży wbrew swojej woli. Nie jest to zadowalające rozwiązanie.

W mojej opinii taka modyfikacja eksperymentu dodatkowo unaocznia, że prawu do zachowania cielesnej autonomii winien zostać przyznany absolutny moralny priorytet. Nie powinno traktować się nawet minimalnego poświęcenia od osoby w ciąży jako obowiązku – może prowadzić to do równi pochyłej, ograniczając w efekcie wolność osób w ciąży do decydowania o własnym ciele. Zatem w powyżej opisywanym wariancie eksperymentu aborcja powinna być dopuszczalna do pewnego momentu rozwoju płodu, natomiast, gdy już pojawia się możliwość przeprowadzenia NS i umieszczenia płodu w Super-Inkubatorze, tylko ta druga procedura byłaby moralnie dopuszczalna.

Nie powinno traktować się nawet minimalnego poświęcenia od osoby w ciąży jako obowiązku – może prowadzić to do równi pochyłej, ograniczając w efekcie wolność osób w ciąży do decydowania o własnym ciele.

Bez uznania absolutnego moralnego priorytetu prawa do cielesnej autonomii, wysoki status moralny płodu nastręcza nam trudności. Jeżeli nie chcemy priorytetowo traktować cielesnej autonomii, to chcąc argumentować na rzecz dopuszczalności aborcji najłatwiej odrzucić możliwość przyznania płodowi wysokiego statusu moralnego. Jednak takie posunięcie odsyła nas znów do pytań o to, kiedy „zaczyna się” człowiek; który płód należy uznać za osobę, i pozwolić mu wzrastać, a który jest jeszcze nie-osobą, więc można go traktować jako biologiczny odpad z ciała matki? Szansę na alternatywną argumentację upatrywałbym w zaakcentowaniu, że nawet w późnych fazach rozwoju płód nie posiada wielu z własności, które przysługują większości osób: nie ma marzeń, planów na przyszłość czy ukształtowanej osobowości. Co więcej – i to jest moim zdaniem kluczowe – jego zdolność do odczuwania cierpienia jest dyskusyjna (por. McMahan 2012). Dlatego, przynajmniej w wypadku stosunkowo wczesnej aborcji, priorytetowe traktowanie komfortu osoby w ciąży – która w przeciwieństwie do płodu jest bezspornie podmiotem zdolnym odczuwać cierpienie – nie powinno budzić większych kontrowersji. Lekarz, uśmiercając płód, nie krzywdzi nikogo, jedynie nie pozwala na wykształcenie się podmiotu, który można skrzywdzić.

Pojawić się mogą pytania, czy taka „fantastyczna” technologia mogłaby zostać wykorzystana jako substytut pożądanej ciąży w sytuacji jakichś medycznych komplikacji, bądź po prostu dla uniknięcia trudów związanych z ciążą. Czy którakolwiek kobieta decydowałaby się na miesiące dyskomfortu zakończone bolesnym porodem, gdyby miała do dyspozycji taką opcję? Zastanawia również, co stałoby się z takim dzieckiem po zakończeniu wzrastania w Superinkubatorze: czy obowiązki opieki nad nim przejmowałoby państwo? Czy dzieci po przejściu takiego procesu spotykałyby się z podobnymi szykanami, co dzieci poczęte metodą in vitro – być może niektórzy Czytelnicy pamiętają kuriozalne wypowiedzi Franciszka Longchampsa de Bérier o „bruździe” u osób poczętych przy użyciu tej technologii, bądź inwektywę „dziecko z próbówki”, którą w pierwszej dekadzie wieku obrzucali się uczniowie podstawówek. Wynalezienie czegoś podobnego do Superinkubatora bez wątpienia zmieniłoby radykalnie nie tylko aborcyjny, ale cały okołonatalny krajobraz w skali globalnej. Chcę jednak zaznaczyć, że przedstawionego powyżej eksperymentu myślowego nie należy traktować jako prognozy na przyszłość. Nie twierdzę, że takie technologie medyczne pojawią się w przyszłości, ani nawet, że pojawienie się ich jest w ogóle możliwe. Moim celem nie było snucie rozważań rodem z filmu science-fiction, lecz ukazanie pewnych problematycznych aspektów argumentacji proaborcyjnej w celu jej usprawnienia – w końcu J. J. Thomson też nie musiała objaśniać dokładnie stanu rozwoju medycyny w świecie, w którym możliwe jest wykorzystanie żywego człowieka jako maszyny do dializy.


Bibliografia:

Artystyczna interpretacja kazusu skrzypka:

Thorn A. (2019), Abortion and Ben Shapiro, Philosophy Tube.


Galewicz W. (2011a), Spór o przerywanie ciąży, Interdyscyplinarne Centrum Etyki UJ, doi: 10.26106/zaxv-mj75.

Galewicz W. (2011b), Spór o zapłodnienie pozaustrojowe, Interdyscyplinarne Centrum Etyki UJ; doi: 10.26106/ajqw-6426.

Galewicz W. (red.) (2010), Antologia bioetyki, tom 2: Początki ludzkiego życia, Kraków: Universitas.

McMahan J. (2012), Etyka zabijania, tłum. J. Bednarek, K. Kuś, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Miller R.W. (2004), Beneficence, Duty, and Distance, “Philosophy & Public Affairs” 32: 357-383.

Randall V.R., Randall T. C. (2008), Built in Obsolescence: The Coming End to the Abortion Debate, “Journal of Health & Biomedical Law” 4.

Räsänen J. (2017), Ectogenesis, abortion and a right to the death of the fetus, “Bioethics” 31(9): 697-702.

Rodger D. (2020), Why Ectogestation Is Unlikely to Transform the Abortion Debate: a Discussion of ‘Ectogestation and the Problem of Abortion’, “Philosophy & Technology” 34: 1929-1935.

Romanis E.C. (2021), Abortion & ‘artificial wombs’: would ‘artificial womb’ technology legally empower non-gestating genetic progenitors to participate in decisions about how to terminate pregnancy in England and Wales?, “Journal of Law and the Biosciences” 8(1): 1-36.

Scanlon T.M. (1998), What we owe to each other, Harvard University Press.

Stratman C.M (2020), Ectogestation and the Problem of Abortion, “Philosophy & Technology” 34: 683-700.

Thomson J.J. (1971), A Defense of Abortion, “Philosophy and Public Affairs” 1(1): 47-66;

wersja polska: Thomson J.J., Obrona Aborcji [w:] Galewicz W. (red.) (2010), Antologia bioetyki, tom 2: Początki ludzkiego życia.


Maciej Piwowarski – absolwent studiów filozoficznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od października 2020 pracuje jako referent techniczny w Interdyscyplinarnym Centrum Etyki UJ w projekcie BIOUNCERTAINTY. Artykuł zdobył I nagrodę w konkursie czasopisma „Filozofia w Praktyce” na najlepszy studencki esej dotyczący filozofii praktycznej w roku 2021.


This research has received funding from the European Research Council (ERC) under the European Union’s Horizon 2020 research and innovation programme (grant agreement No 805498).


Czytaj powiązane artykuły

Czy ciąża może być zagrożeniem dla zdrowia psychicznego? Argument...

Kiedy 22 października 2020 r. tzw. Trybunał Konstytucyjny ogłosił derogację (zniesienie) przesłanki „ciężkiego uszkodzenia płodu” z...

avatar Dariusz Miękisz 24 Listopada 2022

Problem niespójnych wyników statystycznych

Coraz częściej słyszymy, że wyniki badań, które jeszcze niedawno były powszechnie akceptowane, okazują się fałszywe lub...

avatar Mariusz Maziarz 09 Listopada 2022

Kto jest odpowiedzialny w sprawie Lisy Montgomery?

Doprawdy, czy cała ta sprawa z przypisywaniem odpowiedzialności nie jest czymś w rodzaju wykrętu? Chcemy zrzucić...

avatar Szymon Sauer 20 Października 2022