Czy zwierzęta powinny zniknąć? Analiza etyki badań klinicznych i praktyki językowej w przypadku zwierząt pozaludzkich

Zwierzęta pozaludzkie są współcześnie wykorzystywane w badaniach klinicznych na ogromną skalę. Sposób ich pozyskiwania i traktowania wyznaczają zupełnie inne zasady etyczne niż obowiązujące w przypadku ludzkich uczestników. Sprzeciw wobec takiej praktyki wyrażony został niedawno w artykule „A Belmont Report for Animals?” (Ferdowsian et al., 2020). Jego autorzy uważają, że wszystkie badania kliniczne powinny opierać się na tych samych filarach: podstawowych zasadach etycznych wyrażonych w Raporcie z Belmont z 1979 roku, który stanowił odpowiedź na nieetyczne badania nad rozwojem nieleczonej kiły, prowadzone na grupie czarnoskórych mężczyzn w Tuskegee w Stanach Zjednoczonych (National Commission, 1979). Dlaczego? Ponieważ badania nad zwierzętami pozaludzkimi zmagają się obecnie z tymi samymi problemami, które w 1966 roku opisał Henry Beecher w kontekście badań nad ludźmi: kwestią zgody, krzywdy i braku korzyści dla uczestników. Historycznie, różnice pomiędzy ludźmi – zarówno faktyczne, na przykład w obszarze zdolności poznawczych, jak i przypisywane na podstawie szowinistycznych, w tym rasistowskich przesłanek – używane były jako usprawiedliwienie zróżnicowania statusu moralnego wybranych grup ludzi, co prowadziło do różnego ich traktowania. Współcześnie przyjmuje się jednak, że wszyscy ludzie powinni być traktowani zgodnie z tymi samymi, podstawowymi zasadami etycznymi. Ich przykład stanowią wymienione w Raporcie z Belmont trzy zasady, które powinny kierować badaniami klinicznymi:

  1. Zasada szacunku dla osób, z której wynikają dwa obowiązki etyczne: obowiązek traktowania uczestników badań jako autonomicznych podmiotów oraz obowiązek specjalnej ochrony osób, których autonomia jest ograniczona. Do tej grupy należą na przykład małe dzieci lub osoby z demencją.
  2. Zasada dobroczynności, która składa się z koniunkcji dwóch reguł: zakazu czynienia szkody oraz nakazu maksymalizacji możliwych korzyści przy minimalizacji możliwych szkód.
  3. Zasada sprawiedliwości, która nakłada dwojakie ograniczenia na selekcję potencjalnych uczestników badań. Po pierwsze, żadna grupa społeczna nie powinna być angażowana do badań naukowych w nieproporcjonalnym stopniu tylko dlatego, że jej przedstawiciele są szczególnie podatni na wykorzystanie – na przykład ze względu na ich sytuację ekonomiczną, płeć czy kolor skóry. Po drugie, do badań naukowych nie powinny być rekrutowane osoby z grup, które nie będą miały dostępu do terapii po jej wdrożeniu do praktyki klinicznej.

W oryginalnym raporcie stosowanie powyższych zasad ograniczono tylko do badań nad ludźmi. Badania z udziałem zwierząt pozaludzkich doczekały się własnych regulacji etycznych. Najpopularniejszą z nich jest zasada „3R”: replacement, reduction, refinement, czyli zasada zastępowania, ograniczania i ulepszania. Głosi ona, że zwierzęta pozaludzkie powinny być zastępowane w badaniach przez inne obiekty badawcze i technologie, jeśli to możliwe (replacement); nie powinno się wykorzystywać więcej zwierząt, niż jest to konieczne ze względów statystycznych (reduction); oraz należy ulepszać technologie eksperymentalne tak, aby zmniejszać cierpienie wykorzystywanych zwierząt (refinement). Badania nad zwierzętami pozaludzkimi wyróżnia założenie, że jeśli eksperyment jest uzasadniony naukowo, jego przeprowadzenie z udziałem zwierząt jest usprawiedliwione etycznie – o ile liczba zwierząt jest minimalizowana, a ich dobrostan maksymalizowany na tyle, na ile to możliwe (Ferdowsian et al., 2020, s. 2-3). Podobnie utylitarne podejście było charakterystyczne dla badań takich, jak to z Tuskegee. Obecnie przyjmowane jest za błędne w badaniach klinicznych z udziałem ludzi, ponieważ nie uwzględnia jednostkowej wartości każdego uczestnika badań i jego autonomii.

 

Dlaczego zasady etyczne dla ludzi i (niektórych) innych zwierząt powinny być takie same?

Autorzy tekstu „A Belmont Report for Animals?” zauważają, że odmienne regulacje w przypadku ludzi i zwierząt pozaludzkich nie są uzasadnione etycznie. Odwołują się oni do znanego argumentu: przynależność gatunkowa jest równie nieistotną etycznie cechą, co płeć czy kolor skóry, dlatego szowinizm gatunkowy, podobnie jak rasizm czy seksizm, nie może stanowić podstawy do przeprowadzania rozróżnień etycznych (Ferdowsian et al., 2020, s. 5; Singer, 2018).

Moim zdaniem można poprzeć powyższy wniosek odwołując się bezpośrednio do treści Raportu z Belmont. Co prawda raport ten był stworzony wyłącznie w celu uregulowania badań nad ludźmi, co jest wyraźnie zaznaczone w podsumowaniu (National Commission, 1979, s. 1), jednak w sformułowanych zasadach etycznych nie odwołuje się bezpośrednio do pojęcia „człowieka”, ale do pojęcia „osoby”. Zasady opisujące postępowanie wobec ludzi w badaniach klinicznych wynikają z ogólnych zasad postępowania z osobami w badaniach klinicznych. Z kolei pojęcie „osoby” nie zostało zdefiniowane w całym Raporcie z Belmont. Chociaż widoczne jest w nim założenie, że osobami są wszyscy przedstawiciele gatunku homo sapiens – w tym niemowlęta, ludzie w śpiączce oraz inni ludzie z ograniczoną autonomią i zdolnością do samostanowienia, nie wyklucza to możliwości istnienia osób pozaludzkich. Wręcz przeciwnie: taka inkluzywność dotycząca przedstawicieli homo sapiens sprawia, że trudno odmówić moralnego statusu „osoby” niektórym zwierzętom pozaludzkim bez posiłkowania się szowinizmem gatunkowym. To, gdzie należy postawić granicę, zależy od przyjętej koncepcji tożsamości osobowej i definicji osoby – jednak definicja ta, jeśli ma być istotna etycznie, nie będzie odwoływała się do faktów biologicznych, jak kwestia przynależności gatunkowej, ani pokrywała się z granicami gatunku ludzkiego. Przypisanie ludziom wyróżnionego statusu moralnego „osoby” na podstawie przynależności do homo sapiens, jest tak samo błędne jak przypisanie wyróżnionego statusu na podstawie przynależności płciowej lub koloru skóry, czyli równie nieistotnych etycznie cech.

Obecnie w literaturze pojawiają się próby rozszerzenia statusu osoby na zwierzęta pozaludzkie, posiadające odpowiednie zdolności (Chan & Harris, 2011). Taki krok umożliwiłby zastosowanie zasad z Raportu z Belmont w niezmienionej formie do badań nad zwierzętami innymi niż ludzie i zasypanie istniejących różnic w zasadach etycznych stosowanych wobec zwierząt ludzkich i pozaludzkich. Raport z Belmont odpowiadał na potrzebę stworzenia jednolitego systemu etycznego chroniącego wszystkich ludzkich uczestników badań naukowych, co położyłoby kres dyskryminacji wybranych grup. Obecnie grupą dyskryminowaną w badaniach naukowych są zwierzęta pozaludzkie. Zgodne z duchem (choć nie literą) raportu byłoby więc wprowadzenie ich ochrony i uznanie, że te same zasady etyczne powinny obowiązywać w badaniach nad ludźmi oraz niektórymi pozostałymi zwierzętami – w szczególności wszystkimi ssakami.

 

Jakie byłyby konsekwencje takiego podejścia?

Większość obecnych badań nad zwierzętami nie przestrzega zasady dobroczynności, a w szczególności – nakazu niewyrządzania szkód. W laboratoriach zwierzęta cierpią nie tylko z powodu celowo wywoływanych chorób, ale również z powodu warunków życia nieadekwatnych do ich potrzeb. Wiele spośród nich jest również zabijanych w trakcie eksperymentu lub po jego zakończeniu. Na przykład w Polsce w 2015 roku aż 10% spośród 174 465 wykorzystanych do badań zwierząt zostało zabitych wyłącznie w celu pobrania od nich narządów lub tkanek (Najwyższa Izba Kontroli, 2016, s. 25-27).

Z kolei rozszerzona na zwierzęta zasada szacunku dla osób wymagałaby, aby ssaki pozaludzkie, jako osoby o ograniczonej autonomii i zdolności do samostanowienia, podlegały szczególnej ochronie.  Podobnie jak w przypadku małych dzieci, każde ich zaangażowanie w badania powinno zostać poprzedzone uważną analizą potencjalnych zysków i strat, których mogą doświadczyć uczestnicy, a także uzyskaniem zgody zastępczej opiekuna niezaangażowanego w proces badawczy (Ferdowsian et al., 2020, s. 5-7). Obecnie obowiązujące procedury nie wymagają jednak podejmowania takich kroków. Według polskich regulacji, do przeprowadzenia doświadczenia z udziałem zwierząt wystarczy zgoda lokalnej komisji etycznej, która powinna kierować się zasadą „3R” oraz rozważyć, czy proponowany cel naukowy jest uzasadniony, a także czy stosunek zysków dla ogółu ludzi, zwierząt i środowiska do strat ponoszonych przez zwierzęta podczas badań jest adekwatny (Dz. U. z 2015 r., poz. 266).

Oprócz obowiązku szczególnej ochrony zwierząt pozaludzkich, zasada szacunku dla osób wymaga również, aby autonomia, w zakresie, w jakim dysponują nią zwierzęta – czyli zdolność do decydowania o własnym ciele oraz relacjach z innymi zwierzętami – była respektowana w trakcie badań. Obecnie powszechną praktyką jest jednak ograniczanie swobody poruszania się czy izolowanie zwierząt społecznych, jeśli wymagają tego procedury eksperymentalne (Directive 2010/63/EU, 2010, s. 46, 56).  Zwierzęta nie mają też możliwości odmówienia udziału w badaniu, w przeciwieństwie do ludzi, w zakresie, w jakim byłyby zdolne wyrazić odmowę. W Raporcie z Belmont widnieje zapis o konieczności szanowania odmowy udziału w badaniu wyrażonej przez wszystkich uczestników – również tych o ograniczonej autonomii, na przykład małych dzieci, które nie są zdolne wyrazić świadomej zgody (National Commission, 1979, s. 6). Szacunek dla autonomii zwierząt, poza zapewnieniem im życia w warunkach zbliżonych do naturalnych, w których mogłyby angażować się w aktywności typowe dla swojego gatunku na odpowiednio dużym terytorium obejmowałby więc również brak stosowania przymusu i respektowanie odmowy udziału w badaniu, wyrażanej na przykład poprzez chęć ucieczki. Autorzy tekstu „A Belmont Report for Animals?” zwracają uwagę na to, że możliwość samostanowienia jest kluczowa dla dobrostanu zarówno ludzi, jak i wielu zwierząt pozaludzkich, a jej odebranie może prowadzić do stresu, depresji i zaburzeń lękowych. Wiele zwierząt posiada podobną do małych dzieci zdolność wyrażenia odmowy udziału w badaniach, powinna być więc ona bezwględnie respektowana (Ferdowsian et al., 2020).

Badania z udziałem zwierząt pozaludzkich nie spełniają również zasady sprawiedliwości. Zwierzęta wykorzystywane są dlatego, że stanowią łatwo dostępną grupę, chociaż testowanie na nich terapii przeznaczonych dla ludzi jest problematyczne naukowo ze względu na różnice w budowie ciała, masie i genotypie pomiędzy nimi a przedstawicielami naszego gatunku (Mak et al., 2014). W dodatku, nie są one beneficjentami testowanych terapii – ponoszą jedynie ciężar badań. Zasada sprawiedliwości ograniczyłaby możliwość wykorzystywania zwierząt pozaludzkich tylko do eksperymentów dotyczących terapii, które mogą zapewnić bezpośrednie korzyści dla uczestników i innych zwierząt takich jak one.

Konsekwencją ujednolicenia zasad etycznych stosowanych do wszystkich ssaków byłoby więc wyeliminowanie większości badań nad zwierzętami, prowadzonych według obecnych standardów. Ze względu na problematyczność wykorzystania modeli zwierzęcych w badaniach klinicznych oraz coraz większą liczbę dostępnych alternatyw, jest to możliwa droga rozwoju. Jak najszybsze ujednolicenie zasad etycznych, wprowadzenie odpowiednich regulacji prawnych i zasad finansowania mogłoby przyspieszyć tempo realizacji takiego celu.

Na koniec, warto zauważyć, że sam podział na ludzi i zwierzęta, mimo braku umocowania w istotnych podziałach etycznych, faktycznie różnicuje prawa, przywileje i możliwości obu grup. Z tego względu być może warto posłużyć się narzędziami wypracowanymi przez Sally Haslanger w jej rozważaniach na temat rasy i płci, aby zdekonstruować pojęcia człowieka i zwierzęcia nie tylko w kontekście etyki badań naukowych.

Haslanger proponowała, żeby podczas analizy takich pojęć jak kobieta i mężczyzna zastąpić podejście deskryptywne – pragmatycznym, w którym znaczenie pojęcia determinowane jest przez rolę, jaką powinno ono odgrywać w naszej teorii. Zamiast dążenia do najlepszego opisania tego, jak ludzie faktycznie używają pojęć (na przykład kategorii płci jako opisu różnic w genitaliach), Haslanger proponuje więc analizę, dla której  punktem wyjścia jest odpowiedź na pytanie: do czego dane pojęcie jest nam potrzebne?, a która może zakończyć się rewizją znaczenia danego pojęcia względem tego, jak używamy go na co dzień. Stoi za tym antyesencjalistyczne założenie: świat nie powie nam, czym jest rasa lub płeć, ponieważ nie są to kategorie istniejące obiektywnie. Decyzja, czym jest rasa i płeć – o ile czymkolwiek – należy do nas (Haslanger, 2012, s. 1-4).

Według Haslanger pojęcia płci i rasy mogą pełnić użyteczną rolę w zwalczaniu niesprawiedliwości społecznej.  Aby tego dokonać, zostają one zdefiniowane jako opis ról w hierarchii społecznej, które dana osoba zajmuje ze względu na posiadane przez nią lub przypisywane jej cechy biologiczne związane z reprodukcją (w przypadku płci) lub pochodzeniem (w przypadku rasy). Na przykład definicja płci powinna opisywać podporządkowaną pozycję kobiet w systemie męskiej dominacji. Dzięki takiemu ujęciu, pojęcia te służą do opisania istniejących nierówności i systemów opresji, skonstruowanych na podstawie odniesienia do nieostrych i wątpliwych kategorii biologicznych.  Nazwanie obecnych problemów i nierówności jest z kolei pierwszym krokiem do ich przezwyciężenia.

Tę samą analizę można wykorzystać w przypadku pojęć człowieka i zwierzęcia. Również one stanowią podstawę dla realnego systemu opresji społecznej, w którym człowiek zajmuje w hierarchii miejsce powyżej zwierzęcia . Opresja, o której pisze Haslanger, przyjmować może pięć form, które dobrze pasują do obecnej pozycji zwierząt: wykorzystanie, marginalizacja, bezsilność, imperializm kulturowy, i (systematyczna) przemoc (Haslanger, 2012, s. 11). Zastosowanie metodologii Haslanger pozwala przenieść jej wniosek na temat płci i rasy na płaszczyznę podziału człowiek-zwierzę: parafrazując jej słowa, można napisać, że powinien nadejść dzień, w którym nie będzie żadnych zwierząt, rozumianych jako zbiór wszystkich gatunków z królestwa zwierząt innych niż homo sapiens. Pojęcie zwierzęcia jako poddanej grupy społecznej, przeciwstawianej ludziom, powinno przestać istnieć, żeby świat stał się lepszym miejscem. Nie jest to oczywiście równoznaczne z eliminacją żyjących zwierząt różnych gatunków, a jedynie zastąpieniem obecnego podziału poprzez inne kategorie. Przykładem mogą być kategorie ważne z etycznego punktu widzenia – jak podział na istoty odczuwające i pozbawione zdolności do odczuwania. Taka praktyka językowa pozwoliłaby dostrzec potrzebę stosowania tych samych zasad etycznych do wszystkich zwierząt zdolnych do odczuwania, niezależnie od ich zdolności intelektualnych – jak to obecnie ma już miejsce w przypadku osobników homo sapiens. Konsekwencją mogłoby być zapoczątkowanie procesu prowadzącego do  równej ochrony wszystkich – ludzkich i pozaludzkich – osób na płaszczyźnie etycznej i prawnej, nie tylko w obszarze badań naukowych, ale we wszystkich dziedzinach życia .


Bibliografia:

Chan, S., & Harris, J. (2011). Human animals and non-human persons. In The Oxford handbook of  animal ethics (pp. 304-331). Oxford University Press.

European Union (2010). Directive 2010/63/EU of the European Parliament and of the Council of 22  September 2010 on the protection of animals used for scientific purposes. Official Journal of the European Union L276/33.

Ferdowsian, H., Johnson, L. S. M., Johnson, J., Fenton, A., Shriver, A., & Gluck, J. (2020). A Belmont Report for animals?. Cambridge Quarterly of Healthcare Ethics, 29(1), 19-37.

Haslanger, S. (2012). Chapter 7: Gender and Race. (What) Are They? (What) Do We Want Them to Be? [w:] Resisting reality: Social construction and social critique. Oxford University Press.

Mak, I. W., Evaniew, N., & Ghert, M. (2014). Lost in translation: animal models and clinical trials in cancer treatment. American journal of translational research, 6(2), 114–118.

Najwyższa Izba Kontroli (2016). Wykorzystanie zwierząt w badaniach naukowych. Informacja o wynikach kontroli.

National Commission for the Protection of Human Subjects of Biomedical and Behavioral Research (1979). The Belmont Report. Washington, DC: US Department of Health, and      Human Services.

Rogozea, L. M., Diaconescu, D. E., Dinu, E. A., Badea, O., Popa, D., Andreescu, O., & Leaşu, F. G. (2015). Bioethical dilemmas in using animal in medical research. Challenges and            opportunities. Romanian journal of morphology and embryology= Revue roumaine de morphologie et embryologie, 56(3), 1227-1231.

Ustawa z dnia 15 stycznia 2015 r. o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych, Dziennik Ustaw z 2015 r. poz. 266.


Katarzyna Żebrowska – Katarzyna jest absolwentką studiów inżynierskich z fizyki technicznej na Akademii Górniczo-Hutniczej oraz studiów I stopnia z kognitywistyki na UJ. Obecnie kontynuuje naukę na studiach magisterskich z filozofii. Pracuje w Interdyscyplinarnym Centrum Etyki UJ na stanowisku referentki technicznej.

Artykuł zdobył wyróżnienie w konkursie czasopisma „Filozofia w Praktyce” na najlepszy studencki esej dotyczący filozofii praktycznej w roku 2021.


This research has received funding from the European Research Council (ERC) under the European Union’s Horizon 2020 research and innovation programme (grant agreement No 805498).


Czytaj powiązane artykuły

Tworzenie dzieci obarczonych upośledzeniem a zasada prokreacyjnej...

W kontrowersyjnym artykule z 2002 roku, Julian Savulescu rozważa dopuszczalność selekcji dziecka pod kątem upośledzenia, odwołując...

avatar Zofia Domagalska 05 Wrzesień 2022

Problem leczenia zidentyfikowanych i statystycznych istnień na pr...

Analizując problem prewencji i leczenia z perspektywy czasu wydaje się, że argumenty na rzecz prewencji w...

avatar Michał Szotek 24 Marzec 2022

Świadoma zgoda w Deep Brain Stimulation

Deep Brain Stimulation jako metoda stymulacji mózgu może mieć skutki uboczne w postaci zmiany osobowości pacjenta....

avatar Ida Miczke 28 Luty 2022